Ja tam ten film zna m pd tytułem Suicide Club zabawniej brzmi....
jeden z moich ulubionych filmów azjatyckich, pierwsza scenka na stacji metra wymiata, tak samo scena na dachu szkoły , ale do najlepszych zaliczam scene w kuchni jak pewna mama kroi sałate...
Jatka równie krwawa co w Ichi the killer, natomiast jest tu tajemniczy watek(którego w Ichi the...., nie ma) z pewna torba, która cos zawiera...
Setnie sie na tym filmie ubawiłam i polecam kazdemu maniakowi krwawej miazgi
bardzo ladny film!! rowniez jeden z moich ulubionych.. po pierwszy sceny gore i sceny samobujstw cudenka, scena jak koles skoczyl z dachu i spadl na kolezanke i jescze z nia sobie pogadal to normalnie extra!! po za tym ten film ma tak ogromne drugie dno ze mozna go ogladac wielokrotnie za kazdym razem znajdujac nowa przerazajaca prawde dotyczaca rzeczywistosci.. bardzo psychodeliczny i zapadajacy w pamiec!! no i muzyka dzieciencego zespolu, niby kicha ale jak przychodzi co do czego to w ziemie wgniata :0 10\10
_________________ This is not a revenge, this is a punishment....
oj byle nie to!! nigdy drugie czesci nie sa dobre i szkoda by bylo psuc kilimat.. w tym filmi zostalo pokazane to co mialo bc pokazane i ok, starczy.. druga czesc by tylko musiala wycisnac cos jescze a po co?? a ze zakonczenie niejednoznaczne?? ach, czyz kino nie jest cudowne
_________________ This is not a revenge, this is a punishment....
Jak dla mnie Suicie Club to bardzo zacny ilm, a przy tym jeden z pierwszych obrazów azjatyckich, jakie miałem okazję kilka latek temu zobaczyć. Pierwsza scena filmu na stałe weszła do grona moich ulubionych filmowych momentów
jahbimba napisał/a:
oj byle nie to!!
Czemu? Takie, dajmy na to, Battle Royale ało radę z sequelem, że o All Night Long już nie wspomnę Ja natomiast bardzo ciepło przyjąłbym drugi Naked Blood
Takie, dajmy na to, Battle Royale ało radę z sequelem,
No sorry, ale czy ja dobrze rozumiem, że drugi "Battle Royale" daje redę jako sequel Spoko, co kto lubi, ale "BR 2" to w porównaniu do bardzo dobrej jedynki, film nie tylko słaby i bez większego sensu, ale po prostu nie na miejscu. Z futurystycznego thrillero-horrora o niezłej fabule, moralnych dylematach bohaterów zrobiła się młucka bez ładu i składu, że już nie wspomnę, że z horrorem czy nawet thrillerem nie ma to nic wspólnego. Jak dla mnie jeden z najgorszych sequeli jakie wogóle powstały
A co do ewentualnego sequela "Suicide Club" to ja raczej byłbym sceptycznie nastawiony. Praktyka dania codziennego zbyt jasno pokazuje, że ciągnięcie na siłę fabuły nie wychodzi filmowi na dobre.
Nie jest nawet w połowie tak dobry jak jedynka (nie ma nawet Kitano Takeshi), ale mnie jednak przypadł do gustu. Więcej tu kina akcji (i to w całkiem dobrym wykonaniu) niż atmosfery grozy (jeśli takowa choć w najmniejszym stopniu występuje) ,ale niektóre sceny zaliczyłbym do bardzo udanych (np. szturm a'la Normandia). Dobry był również (choć nie nowatorski) okazał pomysł z walką w teamach i "moralna przemiana" pana prowadzącego. Zaznaczam przy tym, że ponad kino wschodnie stawiam sobie produkcje amerykańskie (Azja to dla mnie przede wszystkim gore) i dlatego mogę nie odczuwać specyficznego klimatu niektórych podukcji. Zdecydowanie bardziej niż na mało prawdopodobny sequel Suicie Club czekam na kolejną część sagi Fiday the 13th.
Suicide Circle gdzieś tak do połowy bardzo mi się podobał, później troche wiało nudą i rozwiązanie zagadki rozczarowało. Było pare niezłych scen zbiorowych samobójstw, ta pierwsza szczególnie zapada w pamięć. Ogólnie wrażenia pozytywne, ale mogło być lepiej (gdyby druga połowa była ciekawsza ...) 6/10
A jeśli chodzi o poruszony temat sequela Battle Royale 2 - wiadomo, dwójka nie dorównuje świetnej jedynce będącej jednym z moich ulubionych filmów (ba, chyba nawet ulubionym) ale i tak trzyma dobry poziom. BR 2 bardziej podobało mi się od niejednego filmu wojennego. Dobra, nie pisze już o BR 2 bo to nie ten temat
A jeśli chodzi o sequel Suicide Circle - czemu nie, pod warunkiem, że ktoś ma pomysł jakiś dobry pomysł na drugą część ...
no rzeczywiście "ładny" ten filmik jest
reżyserowi udało się stworzyc film, który przyciągnął mnie od początku do końca...
fakt, że w drugiej połowie filmu troche spuszczono z tonu, ale to nie odebrało mi przyjemności z odbioru tego filmu... mamy mnóstwo szokujących scen w tym filmie... kilka razy siedziałem z otwartymi ustami i oczami (a wyglądało to mniej więcej tak )
uraczymy genialne, szokujące a zarazem krwawe sceny... bardzo realistyczne zachowanie młodych ludzi, na każdym kroku drwią i nabijają sie z fali samobójstw (ech ta dzisiejsza młodzież )
niestety nie do końca zrozumiałem rozwiązanie w końcówce filmu całe rozwiązanie sprawy też niezbyt mi sie spodobało...
film w natłoku genialnych, szokujących scen posiada niestety kilka, które ze spokojem możnaby sobie darowac (pewien pan grający na gitarze ja zamieściłbym tą piosenke w tle jakiegoś wydarzenia... ładnie by sie komponowała z jakimiś szokującymi, albo dołującymi wydarzeniami na ekranie)...
a po skończonym seansie warto troche pomyślec nad filmem i kilkoma innymi sprawami... właśnie kolejnym plusem tej produkcji jest to, że zmusza do myślenia już po skończonym seansie...
z tych wszystkich składników otrzymaliśmy film, interesujący, ciekawy, szokujący, krwawy, zapadający w pamięc... ale niestety nie idealny...
myśle, że 8\10 mogę dac
p.s. ile osób po skończonym seansie, zajrzało na ten tajemniczy adres w internecie i ile osób wystukało taemniczy kod na swoim telefonie
wydaje mi się że troszkę przesadzili z chlustaniem po szybach wiaderkami z "krwią" (np. w szkole) co do rozwiązania zagadki, to od początku coś mi tam nie grało oglądając różnej maści horrory, thrillery i kryminały przyjmuję pewną zasadę ktora bardzo często pozwala mi rozwiązać zagadkę przed czasem niby proste, a jakże często się sprawdza. troszkę skonfudował mnie motyw ze śpiewającym blondynem no ale film zacny - 7/10
oto kolejny przykład filmu,ktorego nigdy nie nakreca Amerykanie..^^"
w sumie to podpisuje sie do komentarza Pana powyżej
film szokujacy, klimatyczny....na swoj sposob, taki specyficznie japoński ;]...po seansie zostawiajacy nas z pytaniami, posiadajacy swoje drugie dno (W Japonii jest b. wysoki wskaznik samobójstw)..pastisz wspolczesnej Japonii, byc moze, w pewnym sensie...
i Genesis rox (w ogole momentami mile sceny z doza czarnego humoru:) )
Szczerze mówiać mam bardzo mieszane odczucia co do tego filmu i sam nie wiem jaką notę mu wystawić . Początek jest niezwykle klimatyczny ( aczkolwiek wykonanie sceny zbiorowego samobójstwa pozostawia wiele do życzenia ) , jak i sceny w szpitalu . Naprawdę wkręciłem się w klimat , aż tu nagle wszystko zaczęło się psuc . Żenujące sceny z gościem o ksywie Genesis jeśli mnie pamięć nie myli ( ta piosenka to już był poprostu koszmar ) . Samo zakończenie szczerze mówiąc jest ( przynajmniej jak dla mnie ) dość niejasne , ale mimo niedopowiedzeń nie szokuje ani nie wzbudza większych emocji . Po początku spodziewałem się jednak czegoś bardziej konwencjonalnego . Pod względem technicznym wykonany jest przyzwoicie ( ale np niektóre efekty jak skok pod metro i ta sztuczna krew lana po skoku z dachu obniżają notę ) . Najbardziej rozwaliła mnie jednak scena w której widać mikrofon i szczerze mówiąc pierwszy raz moim niewprawnym okiem udało mi się cos takiego zauważyc , co tym bardziej mnie dziwi Muzyka jest ok nawet te japońskie dziewczynki , które początkowo irytują wyśpiewując durne piosenki w przekroju całego filmu sprawdzają się całkiem dobrze ( pomijając jedną pseudo piosenkę o której pisałem wyżej ) . Reasumujac film zaczyna z wysokiego pułapu po czym systematycznie opada w dół w tempie dość zawrotnym . Co mnie niestety dość rozczarowało . Sam nie wiem jaką ocenę mu wystawić i jednak wstrzymam się z nią do ponownego seansu , który nastąpi po ochłonięciu ( i sesji ) . Na dzień dzisiejszy jednak moge go polecić zwolennikom raczej pokręconego azjatyckiego kina
oto kolejny przykład filmu,ktorego nigdy nie nakreca Amerykanie..^^"
No i dzieki bogu.Zazwyczaj jak sie za cos biora za przerobki to jest masa efektow specjalnych i nic poza tym...Ale do czego ja zmierzam???W tym przypadku nie ma czego spartolic.Jak dla mnie to film jest do bani i zaluje ze go obejrzalem(a lubie skosnookie filmy).Nie ma to jak chlastanie wiadrami plynem imitujacym krew, albo co gorsza zly charakter(wygladajacy jak Cloud Z FF VII) i spiewajacy jakies banaly.Ani tu sie przestraszyc nie idzie, ani posmiac.Jednym slowem totalna klapa.Ale to tylko moje odczucia...Nie bede ocenial bo jak bym mial wziac skale od 0 do 10 do bym mu dal minus 2, a takiej noty jeszcze chyba nie ma.
_________________ AC Milan forever in my heart !!!
Może ja jakaś inna jestem, ale w końcu nie zrozumiałam o co w tym filmie biega...
Moze ktoś mi wytłumaczy, jak to w końcu było z przyczyną samobójstw bo sie pogubiłam :/
Spoiler:
czy dzieciaki ze zabijały pod wpływem tego zespołu Dessert? skoro tak co miał do tego ten tleniony koleś z kręgielni?
a sam film ciekawy, niegłupi, z takim wyzej wspomnianym Lynchowym klimatem (torba sunąca po podłodze). Nie oceniam bo musze go wczesniej rozgryźć
_________________ ... a kiedy rozum śpi, budzą się potwory
Sponsor
Dołaczył: Dawno, Dawno Temu ...
Posty: dużo...
Skad: Amityville
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach