Wg mnie to najlepszy film George'a Romero , ktĂłry plasuje sie u mnie tuĹź za " Martinem ".
Nieustannie na forum wymeniana jest jego trylogia Zombie a prawie nigdy MARTIn i
THE CRAZIES.Ten ostatni powsta� 4 lata po NOcy şywych trupów i jest niejako przymiark� do SWITU şywych trupów.Tym razem nie mamy do czynienia z zombie . tylko
z tajemniczym virusem który atakuje mieszkanców miasteczka , i jak mozna sie domyslic ma na nich negatywny wp�yw.Ludziska zaczynaja swirowac a do akcji wkracza wojsko
ktĂłre zamiast pomagac raczej eliminuje ( jak to wojsko ) zaraĹźonych
mieszkanców , co oczywiscie jest jak najbardziej na miejscu.Gorzej ze ich celem staj�
sie teş zdrowi mieszkancy miasta , którzy ( jak to u Romero ) musz� radzic sobie nie tylko
z tytu�owymi " szalencami " i wojskiem ale teş doprowadzaj� do konfliktów miedzy sob�.
Crazies bardziej przypomina druga czesc trylogi Romero anişeli pierwsz�.Ale jak juş
mówi�em mia� decyduj�cy wp�yw na tamten film.
moja ocena 7/10
no fabula calkiem ciekawa, wykonanie dobre, aczkolwiek film troche przydluugawy byl <ziew>
no warto go zobaczyc, chociazby dlatego, ze: nie ma w tym filmie Zombie, Wampirow, Wilkolakow, Mumii, czy innych ciulstw - glownbym wrogiem sa po prostu "mad mani".
w sumie to nie jestem pewien, czy The crazies musi byc, az tak dlugi, no, ale coz zrobic..... sobotnie popoludnie mozna poswiecic na niego, jak sie nie jest zajetym
Dołączył: 28 Lis 2005 Posty: 47 Skąd: Lake of Hali
Wysłany: Nie 04 Gru, 2005
Eeee no, z tym, Ĺźe nie ma tu Zombi to tylko kwestia prawie czysto nominalna, bo reszta leci jak w dobrym zombie movie. Fakt, Ĺźe nie trzeba strzelaÄ w gĹowÄ i jak siÄ jakiegoĹ ubije, to juĹź jest zabity na amen. No i potrafiÄ biegaÄ! A to przed epokÄ RunnersĂłw - new age zombies juĹź byĹo niezĹe osiÄ gniÄcie!
A swojÄ drogÄ film wygrywa choÄby na takich smaczkach, jak para bohaterĂłw, z ktĂłrych jeden jest zaraĹźony i powoli Ĺwiruje, za wszelkÄ cenÄ starajÄ c siÄ opóźniÄ moment cĹkowitej przemiany i utraty kontroli. Walczy z chorobÄ po to, by pomĂłc swoim przyjacioĹom, jednoczeĹnie Ĺwiadom, Ĺźe lada moment stanie siÄ dla nich wrogiem i zagroĹźeniem. Proste, a rusza.
_________________ Ladies and gentlemen - welcome to violence!
U nas to nawet leciaĹo w TV. MĹody Indiana byĹ w okopach pierwszej wojny Ĺwiatowej no i masek jest tam sporo. Fajna scena gdy Niemcy z miotaczami ognia i maskach we mgle atakujÄ okopy AliantĂłw (nie pamiÄtam, czy brytyjczykĂłw czy FrancuzĂłw czy kogo tam jeszcze).
_________________ There is no such thing as sunrise or sunset. it is Mr. T putting his chains on in the morning, and taking them off at night.
http://video.google.com/v...417704059163679
Bardzo przyzwoity film. Romero bardzo trafnie ujął w nim ludzkie zachowania w trakcie kryzysu. Stworzył cos więcej niz zwykły thriller/horror, pokazał co tak na prawde wyłażi z nas w obliczu zagrożenia. Takze zachowanie wojska, rządu. Wszystko to składa sie na wypaczenie idealnego wizerunku Ameryki. Romero w swoich filmach, zwłaszcza DotD, DotD czy Crazies, zawiera wiele ukrytych najazdów na politykę, ustrój itp. Pod płaszczem filmu rozrywkowego, chowa swoje sceptyczne nastawienie do rzadu, zmian w społeczeństwie itp.
W filmie owszem, są dłuzyzny, przyznam że ciężko mi się ten film ogladało. Natomiast napewno tego nie żałuje, gdyż jest to naprawde dośc ważna pozycja w dorobku Romero i każdy jego fan powinien ja obejrzeć.
Wiek: 66 Dołączył: 12 Maj 2006 Posty: 479 Skąd: spod Napleta
Wysłany: Sob 23 Wrz, 2006
Najwiekszym minusem jak dla mnie jest to, iż za duzo tu kina akcji a za mało horroru. Właściwie w ogóle nie ma tu horroru, tylko thriller + akcja.
Mimo iz ta akcja bardzo szybko sie zawiązuje, ja takze dostrzegłem w filmie parę dłużyzn (raz prawie juz zasnąłem).
Ciekawa tematyka, Romero pokazał, ze potrafi zrobic interesujacy film bez zombie i innych takich. Muzyka wyrazista i dynamiczna... ja dostrzegłem tez muzyczne nawiązanie do Dr. Strangelove S.Kubricka, to tez miało jakies swoje znaczenie...
Ogólnie to całkiem dobry film, ale wole "...of the dead", oraz "Martin'a"... 6-7/10
raczej nie nazwałbym tego filmu horrorem, za dużo strzelaniny. prezentuje się zupełnie nieźle, początkowo okropecznie nudził. pomyślałem "rany, będzie kolejna nudna wojskowa gadanina, setki telefonów, dziesiątki ważnych panów w mundurach, troszkę kłótni, arcyważne decyzje do podjęcia itd.", jednak po krotkim czasie okazało się że się na szczęście pomyliłem w przedwczesnej ocenie. wszystko zostało zgrabnie przedstawione i nie zrezygnowano z pokazania bardziej miłych dla oka akcji, jak chociażby szydełkująca w pokoju kobieta najlepsza scena - babeczka zamiatająca trawę
Całkiem fajna fabuła, trochę gorzej z wykonaniem , do warstwy wizualnej nie mogę się przyczepić , ale dźwięk był słabej jakośći , poza tym muzyka, jeśli powtarzające się na okrągło werble wojskowe można muzyką nazwać... Poza tym kiepskie aktorstwo, za wyjątkiem czarnego pułkownika i może naukowca... jednak to Romero i, jak dla mnie , dłużyzn tu jest niewiele, dlatego 7,5 / 10
pomysł na film bardzo dobry, całość wyszła bardzo oryginalnie, nie widziałem jeszcze filmu, który byłby podobny do niego
ma kilka wad, pierwsze pół godziny, przynudza, za dużo ukazanego tu jest zamieszania związanego z przygotowaniem wojska; negatywny stosunek Romero do armii jest aż nadto widoczny-wojsko jest całkowicie niezorganizowane
w ogóle sposób filmowanie nietypowy, raczej nie przykuwający do ekranu
jednak plusy przeważają: fabuła, oryginalność, akcja
Kawał dobrego kina pokazujący chaos w przypadku klęski żywiołowej, nieodpowiedzialność wojska, oraz nieczułe podejście władz, które za najlepsze rozwiązanie we wszystkich problemach uznaje atomówkę. Sam scenariusz bardzo ciekawy, akcja gna do przodu i nie pozwala się nudzić, nie ma tu postaci jednoznacznie pozytywnych, czy negatywnych, każdy chce po prostu przetrwać, bądź opanować tą tragiczną sytuację. Praca kamer, aktorstwo i efekty specjalne zadowalające. Źródło inspiracji dla późniejszych twórców filmów o zombie/zakażonych. Jedna z ciekawszych produkcji Romero. Teraz czas zmierzyć się z remakiem.
niby wszystko ladnie, pieknie. fabula calkiem ciekawa jest, niezgorsze aktorstwo jest, krytyka rzadu i wojska jest, nawet odwazna scena w postaci dobierania sie ojca do corki jest, ale co z tego skoro film jest jakis taki rozwleczony i z czasem zaczyna przynudzac. zabraklo mi tu czegos, pomijajac juz fakt, ze horroru to tam niewiele. tylko 6/10, chociaz potencjal byl duzo wiekszy.
nawet odwazna scena w postaci dobierania sie ojca do corki jest.
O właśnie, oglądając go często miałem wrażenie, że Cronenberg wzorował się nieco w swoich filmach na Crazies np. w Shivers - tam też była scena, gdzie oszalały ojciec zaczyna się gzić z córką. Po za tym Rabid Kanadyjczyka też nieco podobny.
O właśnie, oglądając go często miałem wrażenie, że Cronenberg wzorował się nieco w swoich filmach na Crazies np. w Shivers - tam też była scena, gdzie oszalały ojciec zaczyna się gzić z córką.
no i w obu gra charakterystyczna Lynn Lowry
_________________ NIHIL VERUM NISI MORS
Sponsor
Dołaczył: Dawno, Dawno Temu ...
Posty: dużo...
Skad: Amityville
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach