Trudny w odbiorze film. Niekiedy wręcz fascynuje, niekiedy denerwuje swą chaotycznością i irracjonalizmem. Bardzo dobry klimat, który niestety po 2/3 czasu trwania filmu bezpowrotnie przemija. Świetna jedna z początkowych scen z umieszczaniem w nodze metalowej rury. Trudno mi było przebrnąć przez ten film, zwłaszcza że nastawiony na niego byłem raczej jak na kino gore. Film na siłę stara się być psychodelicznie - industrialny, przez co obfituje w dłużyzny i czasem przynudza. Bardzo podobała mi się scena z ukazaniem tego"innego świata"[nie wiem, jak to dokładnie określić - chodzi mi o scenę z ukazaniem rozkałdu zwłok w worku i całego, schizofrenicznego otoczenia] oraz efekty z topieniem się metali. \Za to jedną z głupszych była scena zamykająca, pomysł z "odrzutowymi nogami" i wysuwaną szyją...
_________________ I'm back to put it in motion
I'm back to tell you no lies/
so lock your doors honey crawl under your bed
the aliens are here to resurrect the dead
Wiek: 22 Dołączyła: 13 Lip 2005 Posty: 32 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 15 Lut, 2006
Przed rozpoczeciem seansu warto blizej zapoznac sie z postacia Shinyi Tsukamoto i jego wizja kina – dzieki temu latwiej jest polapac sie w Tetsuo i zrozumiec „co autor mial na mysli”. Film swietny od str technicznej: czarno-biale zdjecia, dynamiczny montaz niczym z teledysku, doskonale dobrana muzyka. Tematyka rowniez ciekawa: zagrozenie ze strony rozwoju techniki, rozne sposoby przystosowywania sie czlowieka do zmieniajacego sie swiata. Momentami Tetsuo jest meczacy i brutalny. (Dla niektorych pewnie bedzie to zaleta, jednak na mnie polaczenie brutalny + meczacy nie dziala najlepiej…). Jednak z powodu przeslania, bezkompromisowosci, a takze formy naprawde warto go obejrzec. Zwlaszcza, ze nie jest to film obok ktorego mozna przejsc obojetnie.
_________________ I colori, i miei colori, escono dalle mie vene.
Sono dolci, i miei colori, dolci come l'autunno...
Dla mnie największym plusem był chyba jednak mimo wszystko wyglad filmu. Wspomniana czerń i biel, chaotycznie zmieniające się ujęcia i wrażenie, że film kręcił świadek wydarzeń, a nie kamerzysta powodują, że film warto zobaczyć ze względu na chociażby te kwestie
_________________ I'm back to put it in motion
I'm back to tell you no lies/
so lock your doors honey crawl under your bed
the aliens are here to resurrect the dead
Wiek: 66 Dołączył: 12 Maj 2006 Posty: 479 Skąd: spod Napleta
Wysłany: Pią 21 Lip, 2006
Super film!!! Ze względu na swą formę, wymowę i muzykę.
Chłodny, industrialny i mroczny klimat. Fajowo ukazane przekształcanie się człeka w maszynę. Sporo schizów, trochę gore a do tego bardzo intensywna, chora muza, która idealnie pasuje do obrazu. Wszystko to w sposób niezwykły oddziałuje na widza. W dalszych partiach filmu montaż staje się wyjątkowo extremalny, dynamiczny i chaotyczny, co na pewno nie czyni Tetsuo łatwym w odbiorze, ale przynajmniej interesującym i oryginalnym.
Najlepiej oglądać z głośno nastawionym dźwiękiem i/lub w słuchawkach - wtedy film jeszcze więcej zyskuje...Jak dla mnie to 9 lub nawet 10/10
Faktycznie film, jeśli nie wybitny, to napewno jedyny w swoim rodzaju (czego niestety nie mogę powoedzieć o Body Hammer). Sam motyw przewodni coraz to większej ingerencji technologii w ciało głównego bohatera jest ukazany na tyle brutalnie i drastycznie, że potrafi zniesmaczyć a nawet w specyficzny sposób przeraźić. Kiedy nasz protagonista wyglądem zaczyna przypominać cyberpunkową wersję dziwacznego wielkoluda skrzużowanego z jakimś stworem z mitologii Cthulhu groteska osiąga swój punkt kulminacyjny i nie sposóbchyba zostać obojętnym. Wzrok przukuwa również nietypowa kolorystyka jak i chaotyczne, przyspieszone ujęcia oraz przedstawienie kwestii seksualności. 8,5/10
Wiek: 66 Dołączył: 12 Maj 2006 Posty: 479 Skąd: spod Napleta
Wysłany: Pią 21 Lip, 2006
Łukasz napisał/a:
Faktycznie film, jeśli nie wybitny, to napewno jedyny w swoim rodzaju (czego niestety nie mogę powoedzieć o Body Hammer).
dokładnie. Tak się składa, że "Body hammer" widziałem przed jedynką i film nie zrobił na mnie większego wrażenia. Brak w nim dzikości i świeżości jedynki...
strasznie wykręcone kino i dosyć cięzko się ogląda ale warto przebrnąć przez ten film, co dopiero udało mi się za 2 albo 3 seansem czysta esencja industrialu. rewelacja.
_________________ jaranie uspakaja jak......lataja ce motylki
Wiek: 22 Dołączył: 04 Lut 2006 Posty: 1919 Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 25 Lip, 2006
UWAGA! W TEKŚCIE MOGĄ WYSTĄPIĆ SPOJLERY!
Po przeszło ponad roku i paru seansach więcej stwierdziłem, że ten cały industrial ma jednak swój urok, a im bardziej film się rozkręca, tym większy surrealizm bije z ekranu... a i z chartyzmu da się coś wydobyć, pod warunkiem, że się tego chce.
Podsumowując - film bardzo ciężki w odbiorze, i ciężko mi o nim pisać bo wydaje mi się, że tak naprawdę do końca go nie zrozumiałem. Czarno-biały obraz chociaż z początku i przy pierwszym zetknięciu z filmem trochę drażnił, nadaje mu jednak charakterystyczny klimat, co przy tematyce i sposobie narracji? tak chaotycznej daje efekt in plus. Tak więc, jeszcze raz - kino chaotyczne i bardzo ciężkie w odbiorze, a na przeciwko właśnie fabuła, gore, klimat no i ta muzyka, po prostu chora, też świetna robota.
Uważam, że każdy powinien przekonać sie sam i pomimo wszystko film ten zobaczyć, bo pomimo, że dziwnie się nadal czuję myśląc o tym filmie, to ani razu nie przeleciała mi przez głowę myśl, że straciłem tą godzinkę, a wręcz przeciwnie.
No i teraz ocena. I tutaj mam zgryz, czy grzechem byłoby wystawienie ocenki maxymalnej?
...tym bardziej, że za każdym kolejnym razem przekonuję się, że film pozwala na mnogie interpretacje. Tsukamoto zaś wyrasta w oczach widza na reżysera, jakich współczesnemu kinu poważnie brakuje, dobrze, że każdy jego kolejny obraz stara się być oryginalny i nieokiełznany, ciężki do zrozumienia i jakby nieujarzmiony, nieskrępowany poprawnością polityczną jaka nadal panuje w zachodnim kinie. Tym bardziej zachęcam do bliższego zapoznania się z jego twórczością, bo to gra warta świeczki, a grzechem byłoby nie zobaczyć prawdopodobnie najlepszego jego filmu... czyli klasyki cyberpunku, połączonego z obrzydliwym splatterem "Tetsuo". Każdy winien zapoznać się z tym arcydziełem
Ostatnio zmieniony przez dux Sob 25 Lip, 2009, w całości zmieniany 3 razy
obejrzałem film i ciężko mi w sumie cokolwiek powiedzieć...
od początku zostajemy wciśnięci w fotel.... scena z rurą na sam początek, następnie ucieczka głównego bohatera pzed miłą panią
cały film dostajemy tak psychodeliczny, industrialny, ciężki jak maszyny w fabryce klimat...
o ile przez większą część filmu rozumiałem o co chodzi, o tyle w końcówce dostajemy taki natłok obrazu i fabuły, że ciężko sie połapać, a tym bardziej myśleć nad rozumieniem filmu...
cały czas udawało mi sie interpretować fabułe i odczytywać symbole zawarte w filmie, aż do wspomnianej końcówki gdzie miałem już kompletną wode z mózgu
właśnie symbole do odczytania w filmie to mistrzowska robota... jest tego tyle, ile mozliwości rozumienia, czyli cały ogrom...
filmu nie da się opisać, to trzeba obejrzeć... co prawda istnieje ryzyko, że kompletnie nie spodoba nam sie ten film i poczujemy, że straciliśmy godzine życia... ale jeżeli komuś przypadnie do gustu ten film to będzie o nim pamiętać do końca swoich dni
9\10 (byłoby 10\10 gdyby nie ta końcówka )
Przed rozpoczeciem seansu warto blizej zapoznac sie z postacia Shinyi Tsukamoto i jego wizja kina – dzieki temu latwiej jest polapac sie w Tetsuo i zrozumiec „co autor mial na mysli”.
Zgadzam się w 100%. Warto zapoznać się z całym dotychczasowym dorobkiem tego nietuzinkowego reżysera, aby prześledzić dokładnie ewolucję jaką przechodziła jego filmowa twórczość. Bez wątpienia jego pełnometrażowy debiut, o którym mowa, jest spośród wszystkich jego filmów obrazem najbardziej "agresywnym" od strony formalnej, bezlitośnie atakującym widza - industrialna muzyka (według mnie odgrywająca niepoślednią rolę w budowaniu klimatu), czarnobiałe zdjęcia, szybkość przesuwania kadrów..mocne środki, które raczej nie pozostawiają obojętnym. Tsukamoto w doskonały sposób przedstawił postępujący proces oddalania się od natury człowieka żyjącego w wielkiej metropolii. Człowiek staje elementem zespolonym w jedną całość z wielkomiejskim organizmem i wydaje się, że nie ma przed tym ucieczki. Jak dla mnie 10/10 za bezkompromisowość i mocne uderzenie...
Bardzo ciezki film, ktory wywarl na mnie ogromne wrazenie. Bardzo nietypowy klimat, dziwne "jazdy",nietypowe gore. Mysle ze pod wzgledem niesamowitego przekazu moge polozyc na polce obok Begotten i Eraiserhead. Naprawde MOCNE kino. Na pewno dlugo niezapomne tego dziela i wlacze jeszcze nie raz
Film-manifest stylów cyberpunk i splatterpunk na dodatek, ceniony przez samego Williama Gibsona. Poza tym, noszący wszelkie znamiona dzieła kultowego: na poły amatorskie wykonanie, czarno-białe zdjęcia, plus niesamowita mieszanka czarnego humoru oraz dosłownego seksu i przemocy. W pierwszej połowie atmosfera industrialnego koszmaru utrzymana jest znakomicie, jednak po pamiętnej scenie przekształcenia głównego bohatera i wyjawieniu prawdy o losie ukrytego w świecie industrialnym demona/ducha wszystko dąży w stronę komiksowości i przydługiego starcia obu antagonistów. Znakomite, mroczne zdjęcia (choć niekiedy zbytnio surrealistyczne) plus adekwatna mechaniczna muzyka i teledyskowy montaż – ten ostatni zabieg chwilami niezbyt służy filmowi, stając się ledwie znośnym przy 68 minutowym seansie. Generalnie, jeden z obrazów zapadających w pamięć, choć przekładający formę nad warstwę treściową…
Nie za bardzo wiedziałem czego spodziewać się po tym filmie ale jak go obejrzałem to opadła mi szczena
Jakoś nigdy nie przepadałem za cyberpunkiem ale chyba to się powoli zmieni.
ten film naprawde mi się podobał,sceny połączone z muzyką wywarły na mnie wielkie wrażenie. szczególnie zabawa kamerą oraz metaliczne dzwięki bijące z ekranu. Gra aktorów oraz przemiana bohatera. No i przede wszystkim film jest czarno-biały co bardzo lubie. Niestety pod koniec zaczal za bardzo kojarzyć mi się z Power rangers. Ale ogólne wrażenie jest powalające i co tu zasługuje na pochwałe to muzyka która towarzyszy obrazowi, miodzio
_________________ Eszku Keszku Marakeszku
Sponsor
Dołaczył: Dawno, Dawno Temu ...
Posty: dużo...
Skad: Amityville
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach