Pierwowzór głośnego dzieła Carpentera z 1982-ego roku i również nie mniej głośny. Na pochwałę zasługuje tu aktorstwo i pewna tajemniczość w filmie gdyż przez znaczną większość czasu nie widzimy prawie w ogóle tytułowego bohatera, zaś gdy w końcu się pojawia nie mamy możliwości podziwiana go z bliska. Wartą uwagi tutaj jest też muzyka skompomowana przez Dimitri Tiomkina.
Minusami obrazu jest to, że wszystko dzieje się jakoś tak zbyt szybko, trochę luzacko i w zasadzie nie ma żandej sceny, która by jakoś szczególnie zapadła w pamięć.
Ogólnie film jest dobry i wart go obejrzeć chodźby dlatego by z ciekawości dowiedzieć się jaki jest oryginał późniejszego o 31 lat ,,The Thing". Ale wątpie czy ktokolwiek po pierwszym seansie będzie miał ochotę sięgnąć po tę pozycję drugi raz.
Pozdrawiam!
Sponsor
Dołaczył: Dawno, Dawno Temu ...
Posty: dużo...
Skad: Amityville
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach