Wiek: 23 Dołączył: 01 Mar 2005 Posty: 1027 Skąd: Bergen St.
Wysłany: Pią 25 Sie, 2006
Jeśliby film rozpatrywać jako horror, sprawdza się marnie i to bardzo, jest to taka opowiastka z dreszczykiem, dająca do myślenia. Można sobie snuć swoje interpretacje wydarzeń i to mi się podobało, chociaż przyznaje, że gdyby Lohikaarme mnie nie "przygotował" swoją recenzją, moja opinia wyglądałaby inaczej W filmie występuje żadko spotykany w horrorach klimat staro-japoński, co bardzo przypadło mi do gustu, chociaż akcja dzieje się na totalnym odludziu, czuć, że do naszych czasów jeszcze daleko. Szczerze mówiąc, przez większość filmu nie dzieje się nic nie zwykłego, wręcz powiedziałbym nic ciekawego, co może nudzić i nie dawać nadzieji, że cokolwiek się wydarzy, ale wreszcie pojawia się tytułowy, moim zdaniem dość ciekawy wątek (który rzecz jasna ma kluczowy związek z peirwsza połową filmu). Nie ma gore, nie ma duchów, żadnych przybyszy z kosmosu a jednak jest coś niespokojnego, wywołującego dreszcze w dalszej części tego obrazu. Moim zdaniem "Kobieta-Diabeł" to dobry film, polecam choćby tym, którzy lubią antyki i trochę pogłówkować przed snem.
zachęcona po obejrzeniu Kuroneko sięgnęłam po Onibabę
Ta sama klasa, bez dwóch zdań. Choć Kuroneko miał w sobie większy ładunek grozy i niesamowitości.
Tutaj znów mamy świetną Nobuko Otowę w roli starej szczwanej lisicy.
Ta ciekawa historia z zaskakującym finałem może być traktowana jako przypowieść, a po seansie można wysnuć z niej różne wnioski.
Film ma specyficzny, chyba zarezerwowany dla starych azjatyckich produkcji klimat i oprawę wizualną, oraz udźwiękowienie - w tym cały urok i największy atut takich produkcji.
Chcę więcej! rzućta tytułami znawcy
_________________ ... a kiedy rozum śpi, budzą się potwory
Pewnie mnie miałas na mysli
Warto zatem zapozanć się z twórczością Nobuo Nakagawy, a zwłaszcza z:
Kaidan Kasane-ga-fuchi (The Ghost of Kasane Swamp, 1957), Borei kaibyo yashiki (Black Cat Mansion, 1958), Kaidan hebi-onna (The Snake Woman, 1968) a przede wszystkim z dwoma najsłynniejszymi filmami Nakagawy - Tôkaidô Yotsuya kaidan (The Ghost of Yotsuya Kaidan, 1959) oraz Jigoku (Hell, 1960) - pierwszym znaczącym w dziejach gatunku filmem gore.
Ja ze swojej strony mogę polecić Kwaidan - najpierw książka, później film
_________________ Oh cool! Here come the canned pickles!
--------
The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown - H.P. Lovecrαft
a właśnie że miałam m.in. Naczelnego na myśli
dziękuję za tytuły i mam nadzieję że spodobają mi się równie bardzo jak Onibaba , i będą równie nastrojowo i wizualnie magiczne i urzekające.
_________________ ... a kiedy rozum śpi, budzą się potwory
Nigdy dwie strony w sprawie, czy omawiany tytuł to horror lub nie, nie zejdą się bo to naprawdę dyskusyjny temat. Ja należę do tych co w "Onibabie" Kaneto Shindô dostrzegają kino grozy i to w swej najczystszej, nieskażonej postaci. Porośnięte wysoką trawą bagniska- które w pewnym sensie mogą symbolizować samo życie, niebezpieczne, tajemnicze, pełne pułapek, klaustrofobiczny klimat, końcowy motyw z maską, ujawnianie zwierzęcych instynktów, gdy chodzi o kwestie przetrwania bohaterów, czy pojawienie się, tak w filmach grozy ważnego elementu - krwi, w scenie z młotkiem i maską, same świadczą o tym jak "Onibaba" wpisuje się w estetykę horroru.
Film bazuje na buddyjskiej przypowieści "A Mask with Flesh Scared a Wife", która została pięknie przedstawiona i wzbogacona pobocznymi wątkami. Praca kamery, gra aktorów jest tu najwyższych lotów. Każda postać jest tu charakterystycznie zarysowana i ma swój charakter. Liczba bohaterów, których nietrudno policzyć na palcach jeden ręki, podkreśla klimat odcięcia od świata, wcześniej wspomnianą klaustrofobię i trudnych warunków w jakich przyszło żyć protagonistom. Niedobitych samurajów zabijają z nie lada łatwością. Są w takiej sytuacji, że są zmuszone kierowaniem się najniższymi instynktami, ażeby przeżyć. Wątek miłosny może wydawać się błahy, jednak w tym filmie i w odniesieniu do fabuły, nabiera naprawdę świeżych kolorów. Po obejrzeniu filmu można się przekonać, że namiętności często przezwyciężają i strach.
Reżyser,Kaneto Shindô, powiedział niegdyś, że noszenie maski i afekt, który po sobie zostawia, symbolizuje zdeformowania, pozostawione na ludziach wskutek promieniowania po wybuchu bomby atomowej na Hiroszimę i Nagasaki. Jak dla mnie to nader dziwna interpretacja
"Onibaba" to film niezwykły, spowity enigmatycznością i ogólnie kinem azjatyckim lat '50, '60. Kawał pięknego kina...
_________________ Is all that we see or seem
But a dream within a dream?
Sponsor
Dołaczył: Dawno, Dawno Temu ...
Posty: dużo...
Skad: Amityville
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach